Temat wydaje się być idealnym i wyczerpującym problemem do opisania. Nieskromnie mówiąc – ja, jako Pani socjolog, powinnam zrobić na temat ludzi cały wykład, uwzględniając wszystkie teorie związane ze społeczeństwem. Muszę Was rozczarować, ale tego nie zrobię. Nie dlatego, że moja wiedza nie jest na tyle profesjonalna, aby podzielić się nią. Chociaż, tak między nami, te studia wcale mnie nie nauczyły, jak poradzić sobie z ludźmi. Żadna wiedza  nie hańbi i każda kropelka edukacji wpływa budująco na naszą cenną mądrość. Jednakże, ani suche fakty, ani wykute regułki, nie dadzą Wam prawdziwego obrazu rzeczywistości.

Nie trzeba być socjologiem, żeby wiedzieć, iż człowiek jest istotą społeczną. Nie trzeba być socjologiem, aby zrozumieć, na czym ten świat się opiera. Wiemy, jak bardzo jest nam potrzebny kontakt ze społeczeństwem. Ale moje pytania są następujące: Jak do cholery ma być dobrze w tych społecznych kontaktach ?!  Na jakich filarach są oparte relacje międzyludzkie?

Zaufanie? Coś tak kruchego i cienkiego, że aż prawie jest niewidoczne.

Wzajemna pomoc? Wskaźniki „jesteśmojąkonkurencją” pokazują jasno, że „pomoc” jest dla ludzi słowem ciężkim do wymówienia.

Troska? Tylko w momencie, gdy sam się po nią zgłosisz.

Przyjaźń? Miłość? Najpierw skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż grożą one Twojemu życiu lub zdrowiu.

Zamiast tego, dostajemy słabą imitację życia społecznego. Bywają momenty, że lepiej odpalić sobie grę The Sims i tam szukać jakichkolwiek relacji. Wiem, to wygląda jakbym była socjopatką i aspołeczną osobą. Jednak, gdyby się tak głębiej zastanowić, to każdy z nas ma ochotę czasem zamknąć się na ludzi i srogo ich skrytykować, a nawet rzucać w nich ciężkimi przedmiotami. I nie jest to wezwanie do agresji wobec innych. Po prostu, nie raz ochota potrząśnięcia kimś jest przerażająco silna. Zaś z drugiej strony, potrzeba przebywania z innymi bywa silniejsza.

Nie powiem Wam, co w takim razie należy zrobić aby było dobrze. Tego nie wiedzą nawet najwybitniejsi mędrcy. Jednak wydaje mi się, że pomocne może być stawianie siebie na pierwszym miejscu. I nie jest tu mowa o egoizmie, gdyż ma to negatywny wydźwięk. Raczej chodzi tu o poszanowanie własnej osoby. Najpierw zadbaj o siebie, a potem o całą resztę. Czujesz się nierozumiany przez to złe i niedobre społeczeństwo? Zacznij szanować siebie i swój czas, a akceptowanie innych przyjdzie jak po maśle.  Umiesz się docenić – docenisz też innych. Czujemy się źle i samotnie wśród ludzi, bo mamy problem z dopasowaniem się do reszty. Zrób tak, aby to inni starali się dopasować do Ciebie. Pomyśl, że jesteś jak modelina. Uformuj taki kształt, z którego będziesz w pełni zadowolony. A potem bądź nie do ruszenia. Trwaj przy swoim zdaniu i nie bój się ludzi. Wtedy nie poczujesz się samotnie, bo takich jak Ty zacznie przybywać. Żeby stworzyć dobrze funkcjonujące społeczeństwo, każdy musi znać swoją wartość, by móc ją później wspólnie z innymi pielęgnować.

I krótka myśl na koniec: Ludzi nie zmienisz. Ale siebie zawsze możesz.