Kojarzycie sceny z romantycznych filmów, gdzie prześliczna dziewczyna rumieni się delikatnie ze wstydu, co dodaje jej uroku? Takie rzeczy dzieją się tylko na tego typu filmach. Lub po użyciu „fotoszopa” na buźce. Niestety, nasz psychiczny system obronny działa nie raz niezgodnie z naszymi oczekiwaniami. Nie umiemy poradzić sobie w momencie poczucia zażenowania. Osobiście, w takiej sytuacji zaczynam się garbić, nie wiem gdzie podziać wzrok i tracę język w gębie. Tego typu symptomy pojawiają się zawsze przy przypadłości zwanej: nieśmiałość.

Nie ma jednego uniwersalnego lekarstwa na nieśmiałość. Jedynie zostaje nam wiedza, że nie możemy dać się sparaliżować. Nawet najbardziej pewna siebie osoba na świecie, zawsze poczuje odrobinę zażenowania w nowej lub nietypowej sytuacji. Niestety, osoby nieśmiałe często czują się gorsze od reszty ludzi. Stanowi to podstawowe zagrożenie dla poczucia własnej wartości. Mówiąc w imieniu takich osób, nowe sytuacje stanowią dla nas zło konieczne. Również nasz rozmówca nie zawsze w takiej sytuacji spojrzy na naszą postawę przychylnym wzrokiem. Ludzie pragną kontaktu z osobami pewnymi siebie. Dobrym przykładem jest pójście na rozmowę o pracę. Potencjalny pracodawca nie będzie chciał kulącego się w sobie pracownika, bo skoro taki pracownik nie potrafi sobie poradzić sam ze sobą, to jak poradzi sobie z poważnymi obowiązkami? Wtedy nasz typowy „wstydzioszek” przestaje być uroczy, a zamiast my jego, to on nas wysyła do diabła.  

      
   

W momencie, gdy dopadnie mnie nieśmiałość, chciałabym wyglądać jak Marylin Monroe z rumieńcem. Wtedy wszystko zostałoby mi wybaczone. Ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Przede wszystkim, staraj się zachować spokój. Popadając w coraz większą panikę tylko pogarszasz sprawę. Po drugie – oddychaj. Głębokie wdechy pozwalają wyciszyć nasz organizm. Nie myśl o sobie negatywnie. Wyjdź ze swojej strefy komfortu i nawet możesz udawać osobę pewną siebie. Takie „granie” jest o tyle dobre, że w końcu w to uwierzysz. A wiara czyni cuda. Wiem, że należąc do gatunku nieśmiałus pospolitus zabrzmi to dla Ciebie jak najgorsze w życiu wyzwanie, ale nie unikaj kontaktu z ludźmi. Wychodź do ludzi. Przebywaj z nimi. Ciesz się ich obecnością. W końcu przywykniesz. I co najważniejsze – patrz innym w oczy. To również spowoduje, że przestaniesz się bać ludzi. Dobrym i najprostszym dla mnie ćwiczeniem był sklep. Kiedy przy kasie płaciłam za zakupy, zawsze tylko burknęłam „dzień dobry”, nie podnosząc głowy i chcąc jak najszybciej uciec ze sklepu. To był już ostrzegawczy znak, że moja nieśmiałość za bardzo mną rządzi. Dzisiaj jest już zupełnie inaczej. Po zapłaceniu zawsze spojrzę na Panią Kasjer, uśmiechnę się i powiem bez zająknięcia „do widzenia”. Widziałam twarz osoby, która stała za kasą! Brzmi idiotycznie ale to pomogło mi  to przełamać pierwsze kroki do bycia osobą bardziej pewną siebie.

I żeby ładnie zakończyć, powtórzę jeszcze raz: Nie unikaj ludzi. Pomijając wszelkie ich wady, są Ci potrzebni, przede wszystkim do pokonania własnej nieśmiałości.