Zaparzyłam właśnie ciepłą herbatę. Siadam z nią na kanapie w ulubionym miejscu pod oknem, przykrywam się nowo nabytym kocykiem w baranki i rozkoszuję się otulającym ciepłem. Kontemplując widoki za oknem – na które składają się niestety balkony sąsiadów – atakuje mnie znienacka sentymentalność. Zaczyna się nieubłagalnie jesienna pora, więc budzi się do życia moja romantyczna i sentymentalna dusza. Dlatego jest to dobry czas na wspominki, rozmyślanie i… nauczanie.

Nauczanie wręcz w dosłownym sensie, gdyż wrzesień to przecież rozpoczęcie nowego roku szkolnego. Dla niektórych są to nowe wyzwania. Dla innych – czarna rozpacz, bo znowu do budy trzeba chodzić. Dla jeszcze innych – po prostu zwyczajny powrót do szkoły i nie ma się nad czym rozwodzić. Ale teraz to nie takie proste, jak pierwotnie się wydaje. Weszła „nowa-stara” reforma edukacji i nastąpiło wiele zmian w systemie szkolnictwa. Dawno, dawno temu coś już o tym wspominałam i w sumie nie chce znowu powtarzać się w komentowaniu całej tej sytuacji (link tutaj: http://www.mowpoludzku.pl/reforma-edukacji-czy-tak-naprawde-jest-potrzebna/). Tę reformę określam właśnie „nowa-stara”, gdyż jest to nowość dla współczesnej młodzieży, ale cofamy się w czasie, bo już kiedyś takie coś było. Naszym rodzicom, czy starszym bliskim/znajomym nie jest obce 8 klas szkoły podstawowej, ani dłuższa edukacja w liceum. Rzadko kiedy słyszy się narzekania z ich strony, że było to złe. Tylko wtedy edukacja miała jakieś znaczenie. Teraz, gdy przyglądam się, jak ta reforma wygląda i co oferuje program nauczania, to prostu szkoda mi Worda męczyć, żeby to opisać. Idziemy w stronę wyłączenia myślenia wśród młodych ludzi. Bo tak jest wygodniej. Łatwiej jest wpisywać w zadaniach wyznaczone z góry formułki, niż chwilę pogłówkować. Przed użyciem mózgu skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą, gdyż grozi to samodzielnym myśleniem i dostrzeganiem „więcej”.

Jednak nie przychodzę tu dziś, aby denerwować siebie, a tym bardziej Was. W planach miałam trochę „pociotkować” i powspominać własną młodość. Edukacja to rzecz ludzka. Gdyby nie ona, co byśmy w tym momencie mieli? Nic. Na edukację nigdy nie jest za późno. Jeśli masz swojego wewnętrznego lenia i wciąż odkładasz naukę – połącz jedno z drugim! Zdradzę Wam taki sekret, ale nikomu nie mówcie. Kiedy wiem, że muszę coś zrobić/pouczyć się czegoś nowego, a bardzo mi się nie chce, biorę laptopa/książkę/zeszyt do łóżka. Wtedy mogę jednocześnie leżeć i główkować. Połączenie przyjemnego z pożytecznym. Czasem kręci mnie zdobywanie nowej wiedzy, poznawanie świata, itp. Żałuję tylko, że nie robiłam tego wcześniej. Wiadomo, młodemu człowiekowi wydaje się, że ma ważniejsze sprawy na głowie, niż nauka. Ale jeśli przyłożysz się wcześnie do nauki, to te poważniejsze sprawy w przyszłości nie sprawią Ci większego kłopotu. Rozumiem, że czasem zwyczajnie nie chce się, jednakże wiele zależy od naszej silnej woli i pracy nad sobą. W czasach, w których wiele czynników może nas przytłumić i ogłupić, mądrość jest jedną z najważniejszych wartości. Myśląc o moich szkolnych latach (które de facto nie tak dawno zakończyły się), być może gdybym wtedy przysiadła mocno nad książkami, dziś byłoby mi prościej odnaleźć własną drogę, w którą mogłabym wyruszyć ze sporym zapasem wiedzy. Dlatego uczulam wszystkich młodych, by wzięli sobie naukę mocno do serca. Również te słowa kieruję do rodziców, aby zachęcali swoje dzieci do chłonięcie wiedzy (nie wysyłali ich na siłę na jakieś zbędne dodatkowe zajęcia!), ale i również otaczali je troską oraz zrozumieniem. Mam nadzieję, że większość społeczeństwa wciąż pozostanie przy zdrowych zmysłach i pokaże, że nie damy zniszczyć wiedzy.