Gdyby ktoś mnie zapytał, czy lubię jeść, prawdopodobnie odpowiedziałabym „chyba tak”. Chyba? To nawet w kwestii jedzenia nie jestem pewna? Pewna byłabym na 100%, gdyby przeformułować pytanie na „Czy lubisz dobre jedzenie?”. Tutaj sprawa wygląda zupełnie inaczej. Lubię jeść w momencie, gdy jedzenie naprawdę jest smaczne. To wszystko wydaje się bardzo oczywiste i zapewne 99% ludzi ma to samo. Warto jednak podkreślać, że każdy lubi smacznie zjeść. Przygotowując sobie codziennie posiłki, staram się dobierać składniki tak, aby jedzonko było dobre i przy okazji zdrowe. Bardzo lubię gotować i wyżywać się kreatywnie w kuchni, dlatego postanowiłam zrobić swój własny Wege-foodbook. Ta seria będzie raczej w postaci aktualizacji mojego żywienia i pokazania, co w danym dniu jadłam.

Na początku jednak muszę ostrzec, że z racji tego, iż ostatnio dopadło mnie choróbsko i na zewnątrz odezwało się lato pełną parą, to mój jadłospis jest troszkę „biedny”. Mam na myśli to, że mój apetyt postanowił wyjechać na wakacje. Dlatego, jeśli poniższe opcje wydadzą Wam się niewystarczające, to zachęcam do uruchomienia kreatywności i urozmaicenia trochę moich propozycji dań (piszcie koniecznie w komentarzach!).

 

Śniadanie

Nigdy nie rozumiałam ludzi, którzy potrafią wyjść z domu bez śniadania. Przecież to jest jeden z najważniejszych posiłków. Organizm potrzebuje rano „paliwa”, aby móc zacząć normalnie funkcjonować  w ciągu dnia. Rano mogę odpuścić sobie makijaż, umycie włosów, wyprasowanie ubrań, ale nigdy nie odpuszczam śniadania. Toteż, żeby dodać sobie dodatkowej mocy, zaczynam dzień od kawy. Przeważnie jest to zwykła kawa rozpuszczalna z śmietanką, jednak coraz częściej piję kawę zbożową. Zawsze to jakaś zdrowsza opcja. Co do samego śniadania, ostatnio króluje u mnie ekspresowa kasza jaglana. Dzięki niej można zrobić szybkie i pożywne śniadanie. Najpierw gotuję mleko migdałowe w garnku (takie najbardziej mi smakuje z roślinnych opcji). Gdy mleko się zagotuje, przelewam je do miski. Następnie dosypuję jaglankę, mieszam do momentu, aż nie zrobi się gęsta paćka, dosypuję owoce (akurat tutaj nawinęły się maliny), wiórki kokosowe, słonecznik, czasem inne bakalie, a nawet nasiona chia. I gotowe. Pyszne i sycące śniadanie w niecałe 10 min.

 

Drugie śniadanie

Drugie śniadanie jem wtedy, gdy akurat cały dzień jestem w domu. Są to przeważnie jakieś lekkie przekąski. Tym razem miałam ogromną ochotę na koktajl. Poza tym, nie narzekam ostatnio na brak owoców leśnych, więc nic, tylko brać i jeść. Jak zrobiłam koktajl?

  • Pół kubka borówek
  • Pół kubka malin
  • 1/3 szklanki mleka
  • 1 łyżeczka miodu

Wrzucić wszystko do blendera i zmiksować. Jest to idealna propozycja na upalne dni, gdy szukamy czegoś lekkiego i orzeźwiającego do zjedzenia.

Oczywiście nie zapominam o piciu wody w ciągu. Pamiętajcie, jest to bardzo ważne, szczególnie w letnie dni, gdy nadmiernie się pocimy i musimy na bieżąco uzupełniać płyny. Odkryłam ostatnio bardzo fajny wynalazek. Jest to butelka z filtrem, który możemy spokojnie wymienić po miesiącu używania. Napicie się wody z każdego miejsca na Ziemi już nie jest przerażającą perspektywą. Filtr nam wszystko ładnie czyści i niepozostawiania niepożądanego smaku. Jest to bardzo ekonomiczna opcja, bo zamiast cały czas kupować w sklepie butelkę wody, możemy nosić przy sobie swoją własną, przyniesioną z domu.

 

Obiad

Najbardziej różnorodnym daniem jest u mnie obiad. Są to przeważnie dania tzw. „na-winie”. Co się nawinie, to wrzucam do garnka. Akurat tego dnia w zamrażarce znalazłam mrożonki z Hortexu i akurat były to warzywa z groszkiem. A jak życie daje Ci mieszankę warzyw, to zrób z niej zupę. Tak więc z dwóch mrożonek zrobiłam zupę-krem:

  • Jedna mrożonka – groszek, kalafior, brukselka
  • Jednak mrożonka – groszek
  • Przyprawy wedle uznania (U mnie to był imbir, troszkę bazylii, sól, pieprz)
  • Dwie łyżki śmietany
  • Posiekane listki pietruszki i bazylii
  • Pestki słonecznika

Gotujemy warzywa, do momentu aż nie zmiękną. Następnie, odlewamy z nich trochę wody, aby zupa nie była za bardzo wodnista. Wszystko blendujemy, dodajemy dwie łyżki śmietany i przyprawiamy. Na końcu, gdy zupa znajdzie się już w misce, posypujemy bazylią i pietruszką oraz ziarnami słonecznika. Dodaję na końcu grzanki do smaku.

 

Kolacja

Ostatni posiłek również nie jest skomplikowany. Są to po prostu dwie kromki żytniego chlebka z masłem orzechowym. Żeby nie było zbyt nudno, robię sobie do tego przeważnie małą sałatkę, ale z racji tego, że bieda w lodówce, to znalazł się na talerzu tylko pomidor. Dodatkowo, lubię sobie podjadać do tego jakieś bakalie, np. migdały.

 

No i bon appetit!