Typowe życie

Wow wow wow!

Tak, nie mylicie się. Założyłam bloga. Kosztowało mnie to dużo wysiłku, krwi i potu, żeby wymyślić cokolwiek ale udało się. Potrzeba odrobinę czasu na przemyślenia umieszczane na blogu. Wydaję mi się że każdy powinien dostać szansę na wyrażanie siebie w jakiś sposób, temu proszę o łaskawość i przymknięcie oka, gdyż robię to po raz pierwszy w życiu. Chociaż przyznam, bezwzględna i brutalna ocena też się przyda. Lecz Drodzy Państwo, my tu dzisiaj nie o ocenianiu, lecz wyrażaniu siebie. No właśnie, co mam na myśli? Tak jak wcześniej wspomniałam, przedstawienie swojego punktu widzenia, przemyślenia, porady poważne/niepoważne, lifestyle. Z resztą, sami zobaczycie. Blog, jak to blog, powinien być właśnie o takich rzeczach. Jeśli mowa o samym pomyśle, długo nad tym myślałam. Stwierdziłam, że jednak pora działać, będę się martwić jak nie wyjdzie, chociaż mam wielką nadzieję, że nie polegnę na pierwszym poście będę kontynuować przez długi czas. Stworzenie bloga wpisałam sobie w swoje postanowienia noworoczne w rubryce „w 2016 znajdę sobie hobby”(Do postanowień przejdę później). Oczywiście samo blogowanie było jedną z wielu opcji hobby na ten rok, ale wydało mi się najbardziej realne wśród podróżowania (wkrada się brak pieniędzy), szydełkowania, uprawiania konkretnego sportu (to ciastko obok mnie wygląda naprawdę smakowicie), pisania opowiadań czy nawet wierszy. Blog  jest też dla mnie świetną formą otworzenia się bardziej na świat, co jest dla mnie problemem, gdyż jestem osobą nieśmiałą, a to będzie świetny pomysł aby z tym walczyć. Nie zależy mi na popularności ani na rozgłosie, nie potrzebuję szumu wokół siebie. Zdaję sobie sprawę, z różnych zagrożeń zaistnienia w Internecie związanych z blogowaniem i „wyrażaniem siebie”, bo w końcu co raz wejdzie do Internetu, już nigdy z niego nie wyjdzie. Mam nadzieję jednak, że wszystko pójdzie zgodnie z planem. ENJOY !
 

  A propos postanowień…

 Wspomniałam wcześniej, że stworzenie bloga wzięło się z postanowienia noworocznego. Tak wiem, że jest już prawie marzec, a Nowy Rok celebrowaliśmy niespełna dwa miesiące temu. Lecz postanowienia przecież nie są tylko zarezerwowane na styczeń. Zaskoczeni?
                
                                  bullshit

Marzec. Ile z nas wytrwało w tej cudownej diecie odchudzającej, z siłownią lub programem Chodakowskiej, rzucaniu palenia lub rozpoczęciu systematycznej nauki? Pewnie niewielka liczba osób podniosłaby w tym momencie rękę, choć nie tracę wiary w ludzi. Jesteśmy przyzwyczajeni do nawyków, które potem ciężko nam porzucić. Dlatego wybieramy Nowy Rok jako świetny moment na odmienienie swojego życia. Wiadomo, nie zawsze wychodzi, bo karnet na siłownie jest tylko na miesiąc albo jeden papieros więcej przecież jeszcze nikomu nie zaszkodził. A więc dlaczego nam nie wychodzi? Problem tkwi w tym, iż posiadamy za mało wiary w siebie. Nie jesteśmy świadomi swoich własnych sił i ambicji. Z góry zakładamy, że i tak się nie uda, że po co, i tak efektów nie będzie. Będą – uwierzmy w to. Potrafimy wierzyć w różne cuda, a w siebie nie? Motywacja jest tu najważniejszą sprawą. Musimy sami się napędzać do działania, inaczej nic z tego nie wyjdzie. Wiadomo, czasem zwyczajnie się nie chce, gorszy dzień, coś nam nie poszło, lecz nie dajmy się spotęgować negatywnym emocjom i naszego „niechcenia” nie przeciągajmy na cały miesiąc…lub cały rok. Ale zaraz, to oznacza, że uwierzę iż teraz wstanę i zrobię 50 przysiadów i przebiegnę milion kilometrów? Jeśli tak potraficie, to gratuluję i szczerze zazdroszczę. Nic na siłę i nic nagle. Dobrym sposobem jest dążenie małymi kroczkami do celu. Stopniowanie, poświęcanie nawet chwili nad pracą nad sobą dziennie, a efekty będą długotrwałe. Oczywiście, też nie próbujmy wszystkiego naraz, najpierw spełniajmy te realne postanowienia, do których nam najbliżej i najłatwiej się dostać. Każdy mały sukces nas motywuje aby osiągnąć cel wyżej. Rzeczy, które chcemy zmienić wejdą nam po prostu w nawyk. Jeśli mamy chwilę słabości, pomyślmy, jak będziemy z siebie niezadowoleni i źli jeśli nie wypełnimy swojego postanowienia. A właśnie nie chcemy pozwolić aby niezadowolenie wkradło się w nasze życie.

Kolejną dobrą wskazówką aby bardziej zmotywować się do działania jest pisanie. Najlepiej założyć zeszyt gdzie zaczniemy zapisywać co chcemy osiągnąć danego dnia i ile dziś zmienimy. Jest na to ładna nazwa po angielsku – Daily Goals. 
 
Pamiętajmy, że każdy dzień jest dobry aby zacząć wypełniać postanowienia. Nie odkładajmy tego na „od jutra”, „od poniedziałku”, „od przyszłego miesiąca”. Najlepiej działać tu i teraz, bo w takim tempie przeciągnie się to na następny rok i znów napędzimy koło postanowień, których nie uda nam się wypełnić jeśli nie zaczniemy działać od razu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *