Często słyszy się, że przerwa jest potrzebna każdemu. Nieważne, czy to praca, związek czy przerwa podczas przerwy (pozdrawiam wszystkie leniuszki!). Oczywiście, dostosowałam się do tej niepisanej nigdzie zasady. Cześć, blogosfero. Jak miło znów Cię utulić i rozpłynąć się w twych słowach oraz nieokreślonych granicach. Czas na sensowne wytłumaczenie mej absencji i poczęstowanie Was paroma opowiastkami.

 

Studia życia nie ułatwiają

 

Pojadę na początku z grubej rury. Głównym powodem porzucenia przeze mnie blogowych sfer są studia. Prawdopodobnie, sesja nie skończyłaby się dla mnie dobrze, gdybym jednak wybrała bloga. Chociaż, tyle razy mnie kusiło, aby usiąść i napisać posta, bo akurat podczas uczenia się dopadały mnie różnorakie przemyślenia, którymi chciałam podzielić się ze światem. Niestety, zdrowy rozsądek wtedy wygrywał. Osobiście, ta sesja była dla mnie najbardziej stresująca. I nie do końca zakończyła się dobrze, gdyż wrzesień już do mnie macha z ironicznym uśmiechem na twarzy. Co prawda, egzamin zdałam ale została mi jeszcze obrona pracy dyplomowej, na którą nie mogę sobie już w te wakacje pozwolić. W połowie to moja wina, ponieważ wystarczyło porządnie nauczyć się na pierwszy termin egzaminu. Aczkolwiek wiadomo, każdemu może podwinąć się noga i nie zawsze idzie po naszej myśli. Tylko dlaczego inni nie pomogą nam dobić w całości do celu? Tu pojawia się ta druga połowa winy. Nie chcę nikogo wytykać palcem, bluzgać i rozsiewać złą opinię. Ale muszę powiedzieć, że na pewno cała administracja, biurokracja czy pracownicy uczelni nie ułatwią Wam drogi do ukończenia kierunku. Jeśli ktoś pierwszy raz wybiera się na studia, musi tam przyjść z umiejętnością robienia maślanych oczu, efektywnego proszenia/dziękowania/przepraszania, przy czym musi posiadać też nienaganną elokwencję. Studia to taka nauka życia. Musisz sobie samemu radzić, ale kiedy trzeba, musisz umieć pociągnąć za odpowiednie struny. Jeśli trafisz do zgranej i porządnej grupy ludzi, żadne problemy nie będą wtedy przeszkodą. Co do kolejnych trudności, które spotykają studenta to temat pracy, w szczególności tej po studiach. Kształcimy się w danym kierunku z nadzieją, że zaraz po zakończeniu studiów pracodawcy będą nas przyjmować z otwartymi ramionami. Nie do końca to się sprawdza. Tak naprawdę, zaraz po studiach jesteśmy rzucani na głęboką wodę. Trzeba się trochę pomęczyć, aby w końcu osiągnąć wymarzony cel. Żeby ułatwić sobie sprawę, polecam zacząć pracować dorywczo, w różnych zawodach, po to, by zdobywać doświadczenie i pokazać przyszłemu pracodawcy, że jesteśmy osobami odpowiedzialnymi i pracowitymi. W tym momencie sama pracuje (chociaż tą pracę kończę i był to śmiesznie krótki okres czasu – przez sesję). Głównym moim celem podjęcia pracy było dorobienie pieniążków na wakacyjny wyjazd i pomimo tego, że nie jest to ambitna praca (sprzątanie biur), to jak najbardziej liczy się do doświadczenia. Ponadto – cytując bliską memu sercu osobę – latanie z miotłą uczy pokory. Przyznam się Wam szczerze, że dojrzewałam do znalezienia pracy przez 3 lata. Zawsze to odkładałam, że może kiedyś, że nie teraz. Jednak pierwsze zarobione pieniądze smakują lepiej niż najsłodsze cukierki. Pocieszające jest to, że nigdy nie jest za późno i rąk do pracy nie zabraknie.

 

Wakacje pełną parą

 

Praca pracą ale odpoczynek też jest ważny. Mamy wakacje. Najpiękniejszy okres w życiu dzieci i studentów. Dla tej drugiej grupy, wakacje = trzy miesiące. Jak wykorzystać ten czas w pełni? Oprócz podjęcia jakiejś wakacyjnej pracy, to polecam na maksa korzystać z życia w te ciepłe dni. Wyjazdy, wycieczki, wypady ze znajomymi, koncerty, festiwale etc. Jeśli chodzi o moje plany, to zbliża się wielkimi krokami konferencja dla blogerów See Bloggers, organizowana w Gdyni. Wielka była ma radość na wieść, że również mogę na tym wydarzeniu być. Po pierwsze, mam nadzieję, że przyswoję jak najwięcej cennej wiedzy potrzebnej rozwijającemu się blogerowi i przy okazji, zagwarantuję sobie dobrą zabawę. Po drugie, korzystając z pobytu w Gdyni, zrobię sobie mini wakacje. Trzymajcie zatem kciuki, aby polskie morze pod koniec lipca pokazało się od tej najlepszej strony, bo różnie to z północną częścią naszego kraju bywa. Co do reszty planów, to po prostu warunki i czas pokażą. Na pewno nawiną się jakieś spontaniczne i małe wyjazdy. Dodatkowo, chciałabym spędzić lipiec i sierpień aktywnie, zaliczając do tego social media i bloga. Tak, mocne słońce za oknem, więc to idealny czas na siedzenie przed monitorem. Trzeba się trochę poświęcić.

Mam nadzieję, że Wasze wakacje również będą jak najbardziej udane i spędzicie je w dobrym towarzystwie oraz w fantastycznej atmosferze.